Każdy z nas przechodzi w swoim życiu przez różne doświadczenia.

Z początku, mamy wrażenie, że kolekcjonujemy je bez ładu i składu tak, jak zbiera się w parku kolorowe liście. Z czasem jednak z tego chaosu zaczyna wyłaniać się pewien porządek. Zauważamy, że istnieją związki pomiędzy różnymi sytuacjami, że nasi partnerzy to tak naprawdę ten sam lub bardzo podobny człowiek o innym imieniu i twarzy. Że w kolejnej pracy także czujemy się niedocenieni, że bez względu na to ile zarobimy, zawsze nie mamy pieniędzy i uczucia dostatku. Że gdy tylko wykopiemy się z jednych problemów – od razu wpadamy w kolejne.

„takie jest życie” – mówią inni, a my przyjmujemy to za prawdę.

Prawdę na temat tego jak funkcjonuje rzeczywistość, na temat tego jak funkcjonują inni ludzie i my sami. W ten sposób powstaje cały system przekonań, który po pierwsze jest odbiciem, odpowiedzią na to tego, czego doświadczamy, a po drugie (i ważniejsze) determinuje całe nasze życie manifestując się w postaci wydarzeń, osób, przeżyć, które w nim następują.

Być może jesteśmy już na etapie, kiedy to wiemy. Wiemy, że nasz system wierzeń, wyobrażeń i myśli na temat wszystkiego wokół wpływa bezpośrednio na to, jak de facto wygląda nasze życie. Z tego powodu każdy kto mówi „jakie jest życie” ma rację, bo w jego świecie jest właśnie tak, jak wierzy że jest. Ludzie są uczciwi albo nieuczciwi, pierwszy milion można ukraść, wygrać lub zarobić – ciężką harówą lub z wielką przyjemnością. MY SAMI wybieramy jaka jest nasza prawda, a potem ponosimy jej konsekwencje.

Jednak jeden z najsprytniejszych trików w grze zwanej życiem jest to, że tylko części przekonań jesteśmy świadomi. Większość z nich skrywa nasza podświadomość. Są dla nas dostępne jedynie poprzez ich MATERIALIZACJĘ w zewnętrznym świecie. Mogę nie wiedzieć, że mam np. lęk przed bliskością, ale kiedy mój kolejny partner mieszka za granicą, jest w związku z kimś innym, nie dojrzał do związku lub w jakiś jeszcze innym sensie jest dla mnie niedostępny emocjonalnie, psychicznie lub fizycznie – znaczy to, że to ja kreuję tę sytuacje, a kolejne osoby tylko materializują mi ten problem (błędne przekonanie, że bliskość boli) pojawiając się w moim życiu.

Co to jest materializacja? Materializację można porównać do objawów w czasie choroby. Po czym poznajemy, że mamy anginę? Bo boli nas bardzo gardło, mamy powiększone migdały i być może naciek ropny na nich, gorączkę, ból głowy itd. Tak samo z materializacją przekonań. Po czym poznam, że mam przekonanie związane z niskim poczuciem własnej wartości? Ano na przykład po tym, że inni ludzie mnie za bardzo nie szanują, ja sam/a siebie też, nie stawiam granic, ulegam w różnych sytuacjach albo wydobywam coś od innych na siłę (agresją lub manipulacją), mam trudność, aby zachować się asertywnie, ciągle „trafiam” na pracę, w której się nie realizuję i wiele innych….

I załóżmy ponownie, że to już tez wiemy. Że mamy w sobie na tyle dojrzałości, żeby rozumieć, że stawianie się w roli ofiary czyiś poczynań to tak naprawdę odbieranie sobie wewnętrznej mocy. Mocy kreatora swojego życia. Więc bierzemy za nie odpowiedzialność i chcemy świadomie odszukać wszystkie błędne przekonania, zamienić je na właściwe i ostatecznie zmienić swoje życie na lepsze. „Odrobić właściwie wszystkie lekcje” które nam daje.

I tu pojawiają się naprawdę spore problemy. Jeśli oczywiście udało nam się w ogóle dotrzeć samodzielnie do tego punktu.

Istnieje coś co nazwałam „Kołem Doświadczenia”. Aby skończyła się tzw. lekcja dawana nam przez życie, a tym samym – abyśmy zrozumieli głęboki sens tego, co trudnego ciągle pojawia się w naszym życiu – Koło Doświadczenia musi się domknąć.

Owe Koło rozpoczyna się powstaniem we wczesnym dzieciństwie błędnego przekonania, a następnie pojawia się ono nieustannie w naszym życiu w masce przeróżnych doświadczeń, lub inaczej – materializuje się w naszym życiu pokazując nam jak w lustrzanym odbiciu pod różnymi postaciami, że je mamy.


Przykład:

Wyobraźmy sobie kobietę X, nazwijmy ją; Xsenia.

W pracy jej nie doceniają, a przynajmniej tak to odbiera, wynika z tego masa przeróżnych sytuacji, wśród przyjaciół jest nieasertywna, nie potrafi odmawiać, często czuje się wykorzystywana i lubiana tylko za to, co daje. Co za tym idzie – buduje swój wewnętrzny wizerunek w oparciu o akceptację innych osób, ciągle bardzo się stara, innym a przede wszystkim samej sobie udowodnić jaka jest dobra i pomocna. W życiu prywatnym jest ciągle kobietą kochającą za bardzo, a mimo to porzucaną, całe życie jej brakuje pewności siebie, mimo to, że jest atrakcyjną, zadbaną i mądra dziewczyną. Przez wiele lat nie może pojąć co jest w tym wszystkim nie tak. Wreszcie około trzydziestki dochodzi do wniosku, że wszystkie te wydarzenia obrazują tak naprawdę jedno błędne przekonanie – że jest niewiele warta. Przekonanie, krótko określane jako „niskie poczucie własnej wartości”. Odkrywa też, że pojawiło się ono w jej systemie przekonań z jakiegoś powodu, a w jej przypadku był to fakt, iż jej ojciec jej kompletnie nie zauważał. Ponieważ rodzice są dla dzieci pierwszym zwierciadłem, w którym mogą rozpoznać kim są i co znaczą w świecie, uwaga zaś jest jedną z najważniejszych rzeczy jakie mogą dziecku dać, dziecko nie zauważone zaczyna myśleć, że to ono jest temu winne i po prostu na tę uwagę nie zasługuje. Nasza Xsenia oparciu o to powtarzające się w dzieciństwie doświadczenie, zbudowała takie właśnie przekonanie, choć przez pierwszych kilkadziesiąt lat swojego życia w ogóle nie miała pojęcia ani o jego istnieniu, ani tym bardziej o źródle jego powstania i tym, jak bardzo jest ono błędne.

A przekonanie to, siedziało sobie spokojnie w jej systemie energetycznym, psychice, czy też jakkolwiek nazwiemy przestrzeń w której rezydują nasze systemy przekonań i robiło to, co zwyczajowo przekonania robią czyli manifestowało się w jej życiu w coraz to w nowych sytuacjach, aby mogła wreszcie je rozpoznać, czyniąc (zupełnie niechcący) jej życie pasmem porażek, upokorzeń i poczucia skrzywdzenia. Aby dowiedzieć się więcej na temat manifestacji kliknij TUTAJ



Powyższą sytuację znamy z własnego podwórka. Czasem materializacja przekonania jest inna, czasem przekonania mamy inne. Grunt, że zasada jest ta sama – co w środku – to na zewnątrz, czyli to, jak wygląda nasze życie – jest wynikiem systemu przekonań, który mamy w sobie.

Co więc powinna zrobić Xsenia, żeby jej życie uległo zmianie?

  • połączyć kolejno pojawiające się wydarzenia jak koraliki nanizane na sznurek.
  • rozpoznać jakie konkretne przekonanie materializują
  • rozpoznać skąd ono się wzięło
  • rozliczyć się z nim (przestać w nie wierzyć)
  • zastąpić je przekonaniem wspierającym, czyli takim, które przyniesie jej w życiu to, czego pragnie.

Wtedy ten magiczny krąg wpływających na siebie sytuacji i emocji w różnych momentach i na różnych etapach jej życia przestanie się kręcić, wzajemnie na siebie wpływać i wzajemnie się wzmacniać.

Często w Kole Doświadczenia trzeba uzupełnić kilka luk aby poznać jego pełen sens i lekcję jaką niesie, aby się dopełniła i przestała wracać. Odeszła. Aby to konkretne doświadczenie zostało z naszego życia uwolnione i zrobiło miejsce na nowe. Na końcu należy wsunąć w niego ostatni punkt łączący – w przypadku Xseni – jej pierwsze doświadczenie z ojcem należy połączyć z miejscem gdzie jest teraz. Odnaleźć istniejący pomiędzy nimi link i jest to na pewno najtrudniejsze, dlatego przydaje się pomoc, na różnych etapach tej drogi.

Z tego też powodu pracę, którą wykonuję nazwałam ZAMYKANIEM, czy też UWALNIANIEM DOŚWIADCZEŃ.